* LECHIA *GaćGłuszynaGórnik IIGwarekKluczborkMiedź IIPniówekPolkowiceRadzionkówRekord B-BStal BrzegStilonŚlęza WrocławWarta GorzówZagłębie IIZdzieszowiceŻmigród
Ostatnie Video!
Rekord - Lechia 6:1

[PP] Górnik NM - Lechia 0:2

 
Lechia - Pniówek 1:4

Stilon - Lechia 1:4






Jesień w skrócie
22.09 F-H Gać (D)
26.09 [PP] Jagiellonia (D)
29.09 Warta Gorzów (W)
06.10 Żmigród (D)
20.10 Głuszyna (W)
27.10 Radzionków (D)
03.11 Polkowice (W)
10.11 Górnik II (D)
17.11 Zdzieszowice (D)
24.11 Ślęza (W)
4:2




Data : 12.08.2018 Godz. 12:00

Sędzia: Mariusz Maćko Widzowie: 150



Jadąc do Lubina, dzierżoniowianie spodziewali się, że w końcu "miedziowi" nie zagrają z dużą ilością "spadów" z Ekstraklasy, bowiem po południu Zagłębie podejmowało Jagiellonię. Dodatkowo Zagłębie rozgrywało rocznikiem 2000 prestiżowy, zagraniczny turniej i najlepsi z utalentowanych chłopców pojechali właśnie tam. Mimo wszystko trzeba było się liczyć, że ekipa jednak zostanie wzmocniona i tak było, jednakże tylko w postaci bramkarza Kuchty, obrońcy Matrasa i napastnika Monety. Standardowo, rzec można. Nasz zespół pojechał w najmocniejszym zestawieniu.

Spotkanie rozgrywano na trawiastym boisku nr 4 Akademii KGHM, które zostało dopuszczone do rozgrywek pod nadzorem, bowiem faktycznie jest sporo uchybień infrastrukturalnych i na razie nadaje się do gry dla juniorów. Murawa jednak była doskonale przygotowana, a to najważniejsze. Od samego początku bardzo mocne tempo narzucili gospodarze, którzy stosowali wysoki pressing i powodowali, że nasi zawodnicy gubili piłki i nie mogli w pełni rozwinąć skrzydeł, popełniając przy tym proste błędy. Pierwszy z konsekwencjami wydarzył się już w 10 minucie, gdy futbolówkę zgraną od kolegi otrzymał w polu karnym Spaleniak, nie opanował jej do końca, ta została wyłuskana przez rywala i po chwili trafiła do Pakulskiego. Jemu nie pozostało nic innego, jak skierować piłkę do pustej bramki. Przyjezdni nie otrząsnęli się dobrze po stracie pierwszego gola, a po 60 sekundach przegrywali już 0:2. Szybki atak lewą stroną, za pędzącym rywalem nie nadążył Słonecki, rywal zagrał mocną piłkę wzdłuż pola karnego, a całą akcję zamknął ładnym uderzeniem pod "ladę" Chodyna. Szybkie prowadzenie nieco poluzowało szyki wśród młodych piłkarzy rezerw Zagłębia i powoli zaczęliśmy dochodzić do głosu. Oddane częściowo pole gry zamieniliśmy na bramkę kontaktową. W 17 minucie dobrze z rzutu rożnego dośrodkował Łukasz Szukiełowicz, a najwyżej wyskoczył Grzesiek Borowy i pewnym strzałem głową pokonał Kuchtę. Gol pobudził nasz zespół. Byliśmy w końcu aktywniejsi oraz "pod grą" i choć akcje ciosane były dość topornie, to jednak były i trójkolorowi walczyli o zmianę niekorzystnego rezultatu. Warto wspomnieć sytuację Szydziaka, gdy po koronkowej akcji zespołu znalazł się oko w oko z golkiperem rywali. Miał kilka wyjść, próbował strzelać, ale trafił na interweniującego bramkarza Zagłębia i kapitalna okazja została zaprzepaszczona. Mógł to być przełomowy moment w tym spotkaniu, naprawdę szkoda, że nie wyszło. Mocno poirytowany aktualnym przebiegiem meczu zaczął być opiekun gospodarzy, który przypominał im, po co dziś są na boisku. Zespół zareagował momentalnie. Przyspieszył grę i wrócił do ustawienia z początku spotkania. Znów Zagłębie górowało nad naszym zespołem. W międzyczasie Zbigniew Soczewski zdjął z boiska Jóźwika, który dziś po prostu nie miał swojego dnia. W końcówce pierwszej połowy najpierw po złym wyprowadzeniu piłki przez Szukiełowicza, a później ślepym wybiciu Korkusia, ofensywnie nastawieni gospodarze rozegrali krótko piłkę. Pakulski widząc złe ustawienie linii defensywnej i brak będącego blisko niego rywala, zdecydował się wbiec w pole karne. Minął zarówno Korkusia, jak i Paszkowskiego, a mając przed sobą Spaleniaka, nie pomylił się i po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Straciliśmy gola do szatni, który jednak Zagłębiu się należał. To ich akcje były dynamiczniejsze, miały w sobie więcej pomysłu na realizację i koniec końców, były po prostu groźniejsze. 

Druga część spotkania nie różniła się wiele od tej, którą obserwowaliśmy jeszcze kilkanaście minut wcześniej. Nadal grę prowadzili gospodarze, choć z biegiem minut tempo nieco opadło, do czego przyłączyli się również Lechici. Niestety nawet przy takim obrocie sytuacji, nie byliśmy w stanie poważniej zagrozić bramce rywala, a nasze ataki kończyły się lub były neutralizowane na 20-25 metrze od bramki Zagłębia. Po godzinie gry miejscowi już wyraźnie zwolnili i zdecydowanie łapali drugi oddech. Po stratach piłek w przodzie nie było już wysokiego pressingu, a drużyna oddała nieco pola gry. Cóż z tego, skoro "trójkolorowi" grali dziś zdecydowanie za nisko, a pojedyncze wypady w okolice pola karnego to za mało, aby zdobywać bramki. Do tego potrzebne są jeszcze strzały, których nie oddawaliśmy. Przebłysk nastąpił na dwadzieścia minut przed końcem. Po akcji w okolicach szesnastki boczny arbiter wskazał pozycję spaloną, defensorzy wybili piłkę na naszą połowę, którą przejęli dzierżoniowianie. Arbiter wahał się odnośnie decyzji o spalonym, ale ostatecznie puścił grę. Jednocześnie mocno zaprotestowali gospodarze, którzy nie zgadzali się z zaistniałą sytuacją, bowiem po stracie Lechitów, nasz zespół nadal miał piłkę. Gra poszła jednak dalej. Futbolówka wróciła w okolice szesnastego metra, sprawy w swoje nogi wziął Marcin Buryło i rozpoczął holowanie piłki wzdłuż szesnastego metra, ale już w polu karnym. Szukając sobie pozycji do oddania strzału nadział się na wystawioną nogę rywala i skrzętnie to wykorzystał. Arbiter już bez sprzeciwu "miedziowych" wskazał na wapno. Do piłki podszedł sam poszkodowany i oddał precyzyjny strzał w narożnik bramki. Futbolówka otarła się jeszcze od wewnętrznej strony słupka i wpadła do siatki. Mógł to być kolejny moment na zmianę losów spotkania, bowiem mieliśmy po raz drugi kontakt, ale zupełnie tego nie wykorzystaliśmy. Tuż przed golem plac gry opuścił grający do tej pory na "żądle" Tomkiewicz, w efekcie czego zostaliśmy bez nominalnego napastnika. Wszak w jego miejsce powędrował Borowy, ale widać było, pomimo naprawdę sporych chęci grającego drugiego trenera Lechii, że to nie jest ulubiona pozycja tego zawodnika. W obu zespołach nastąpiły kolejne zmiany i obraz gry już diametralnie się zmienił. Zagłębie ponownie mocniej ruszyło do ofensywy i dość szybko opanowało wszystkie strefy. Ataki znów były dynamiczne i groźne, a dwukrotnie kapitalnie zachował się w bramce Spaleniak, chroniąc zespół przed utratą goli. Na domiar złego w 89 minucie czerwony kartonik ujrzał Szymon Brzezicki, który w krótkim odstępie czasu zobaczył dwa żółtka i pomimo wejścia w drugiej połowie, nie dokończył jej. Chwilę po tej sytuacji gospodarze postawili kropkę nad "i". Piłka została zagrana z głębi pola tuż przed nasze pole karne, napastnik lubinian stał plecami do bramki, mając "na sobie" Korkusia, zgrał klatką do nadbiegającego rywala, któremu za wszelką cenę chciał przeszkodzić Słonecki. Sztuka ta pomimo pościgu wzdłuż szesnastki nie udała się. Do Żmijewskiego, który następny w kolejności czekał na piłkę, nie doskoczył Orzechowski i blondwłosy pomocnik rezerw Zagłębia zagrał szybko do stojącego już bez krycia kilka metrów dalej Gołębiowskiego. Ten nie zastanawiał się długo, przymierzył i zdobył przepięknego gola, ustalając jednocześnie wynik meczu na 4:2 dla gospodarzy.

Podsumowując, mecz skończył się zasłużonym zwycięstwem Zagłębia II Lubin. Gospodarze stworzyli sobie zdecydowanie więcej klarownych sytuacji, wykorzystując aż cztery. Nasza drużyna zagrała lepiej, niż tydzień temu ze Stalą, a to głównie zasługa przesuniętego do pomocy Pietkiewicza. Niestety ta roszada przyniosła za sobą lukę w defensywie. Widać ogromny brak doświadczonego Barskiego na środku obrony, a Korkuś nie czuje się tak pewnie grając na tej newralgicznej pozycji obok nominalnego bocznego defensora Słoneckiego. Wrażenia dość podobne, jak po spotkaniu inauguracyjnym. Mamy nie luki, a wyrwy w każdej formacji, co dziś skrzętnie wykorzystał rywal. O ile tydzień temu przegraliśmy mecz w pomocy, dziś zdecydowanie w obronie. Dokładając do tego znów brak celnego strzału na bramkę rywali w drugiej połowie (oczywiście oprócz karnego), a więc deficyt w przodzie, kreśli się nam mało ciekawy obraz drużyny. Zapyta ktoś czy były zatem jakieś pozytywy ? Tak, były! Przyjemnie patrzyło się na spokojną i wyważoną grę młodego Orzechowskiego, który szybko zaaklimatyzował się w III-ligowych warunkach i nie odstaje od reszty drużyny.

3:2 Marcin Buryło

Fot. Karol Michniewicz

LechiaTV
       
LOSOWE ZDJĘCIE
Sam_0208
Następny mecz
III Liga Grupa 3
IX Kolejka

22.09.2018 - Godz:16:00
Tabela
Poz.KlubMeczePkt.
1.Polkowice821
2.Pniówek817
3.Zagłębie II817
4.Gwarek814
5.Ślęza Wrocław814
6.Żmigród813
7.Miedź II812
8.Zdzieszowice812
9.Rekord B-B812
10.Górnik II811
11.Głuszyna89
12.Kluczbork89
13.Gać88
14.Radzionków88
15.Warta Gorzów86
16.Stal Brzeg86
17.* LECHIA *84
18.Stilon84
Poprzedni mecz
III Liga Grupa 3
VIII Kolejka

16.09.2018 - Godz:14:00
URODZINY
Wojewódzka I Liga JS
Poz.KlubMeczePkt.
1.Chrobry JS412
2.Miedź JS49
3.* LECHIA JS *49
4.Ślęza JS49
5.Śląsk JS47
Wojewódzka II Liga JM
Poz.KlubMeczePkt.
1.Polkowice JM515
2.Miedź II JM510
3.Parasol JM510
4.Oława JM57
5.Jawor JM57
Partnerzy !







III Liga na Facebook