* LECHIA *GaćGłuszynaGórnik IIGwarekKluczborkMiedź IIPniówekPolkowiceRadzionkówRekord B-BStal BrzegStilonŚlęza WrocławWarta GorzówZagłębie IIZdzieszowiceŻmigród
6:1




Data : 16.09.2018 Godz. 14:00

Sędzia: Ireneusz Sipiora Widzowie: 90



Niestety, słaba dyspozycja w środowym, aczkolwiek wygranym z A-klasowcem, pucharowym meczu, potwierdziła się także dzisiaj. Trójkolorowi bardzo wysoko ulegli Rekordowi Bielsko-Biała, jednak co najbardziej zastanawia to brak konceptu na grę, fatalna i nieodpowiedzialna gra w obronie oraz zakończenie meczu nawet bez żółtej kartki. Dziś niestety byliśmy jedynie tłem dla sprawnie grającego Rekordu, który miał zarówno pomysł na grę, jak i zawodników, którzy idee szkoleniowca wprowadzali w życie na boisku. Tak, jak pisałem w zapowiedzi, Rekordziści grali szybko, sporo skrzydłami (niesamowity Sobik!) i byli bardzo groźni przy stałych fragmentach gry. Ostatecznie wbili naszej drużynie aż sześć goli, a mogli więcej, jednak w ostatnich 20 minutach choć nadal przeważali, to jednak spuścili z tonu. Widocznie nie chcieli dobijać trójkolorowych, którzy kończyli mecz w dziesięciu po groźnie wyglądającym upadku Borowego i braku możliwości przeprowadzenia zmian...

Nie zaczęło się jednak najgorzej. W szóstej minucie zadrżały nam serca, gdy Słonecki został trafiony w rękę w polu karnym, ale gwizdek arbitra milczał. Kilkanaście sekund później piłka była już w szesnastce gospodarzy, gdzie próbował przedzierać się Buryło. Został kopnięty w stopę i arbiter zdecydował się na rzut karny. Do piłki podszedł sam poszkodowany i choć Żerdka wyczuł intencje strzelca, uderzenie dotarło do celu przy słupku i mieliśmy prowadzenie. Bramka dodała meczowi kolorytu. Oglądaliśmy szybkie zawody i przez kwadrans po jej zdobyciu nie zapowiadało się na kataklizm. Lechici jednak nie mieli armat z przodu i wszystkie akcje paliły na panewce. Od 20 minuty spotkania oglądaliśmy już zupełnie inny pojedynek. Rekord zaczął się rozkręcać, a w głównej roli oglądaliśmy na lewej stronie Sobika, przez którego przechodziły wszystkie akcje. Już pierwsza z nich zapachniała golem, gdy skrzydłowy miejscowych dograł świetną piłkę na przedpole, a tam mało brakło Hilbrychtowi, który wślizgiem próbował doprowadzić do wyrównania. Gol padł kilka minut później. Mieliśmy dośrodkowanie z rzutu wolnego, zawodnik Rekordu był nieprzepisowo obejmowany obiema rękoma przez defensora Lechii, co uniemożliwiało mu ruch, a zmierzała doń futbolówka. Decyzja mogła być jedna - rzut karny. Pewnym wykonawcą okazał się Szymański. Gospodarze poczuli krew. Grali szybko i ciekawie oraz niestety zabójczo skutecznie. Wspominany Sobik w 34 minucie dograł praktycznie identyczną piłkę, jak w 20 minucie, znów zaspali Słonecki z Korkusiem, zza których wbiegł najlepszy strzelec Rekordu w tej rundzie - Hilbrycht - i z bliskiej odległości pokonał Spaleniaka. Gdy połowa miała się ku końcowi, straciliśmy kolejnego gola. Nasza defensywa w dniu dzisiejszym wyglądała bardzo marnie, a na dodatek Paweł Słonecki zaczął biegać do akcji ofensywnych, z których nic nie wynikało, a w konsekwencji powstawały luki w formacji obronnej. Tuż przed gwizdkiem na zejście do szatni Marek Sobik zdecydował się na uderzenie z narożnika pola karnego. Uczynił to wybornie, bowiem piłka zatrzepotała w siatce, a Dominik nawet nie miał czasu na interwencję. Do szatni schodzimy z wynikiem 1:3 i raczej małymi nadziejami na korzystny rezultat, bowiem Rekord wygląda dziś na tle naszej drużyny bardzo świeżo, jest pomysłowy w swojej grze i przy tym skuteczny.

W drugiej połowie mamy dwie zmiany. Boisko opuszcza Spaleniak, który odczuwa jednak skutki urazu z ostatniego meczu ligowego oraz Patryk Paszkowski. W ich miejsce pojawiają się odpowiednio Skaskiewicz i Juźwik. Z początku powiało optymizmem, bowiem pierwsi do odrabiania strat ruszyli trójkolorowi, ale nadal robili to bezskutecznie, nie oddając też celnych uderzeń na bramkę rywali. Odpowiedź Rekordu była wręcz zabójcza. W 51 minucie Gleń pozbawił nas złudzeń. Zabawił się w polu karnym, radząc sobie w prosty sposób z przeciwnikami i huknął nie do obrony w długi róg, podwyższając na 4:1. Stało się jasne, że dziś z Cygańskiego Lasu nie wywieziemy żadnych punktów. Emocje wzrosły jeszcze w 58 minucie, gdy Terpiłowski będąc w polu karnym mądrze zgrał głową do będącego tuż przed bramką Borowego. Ten choć oswobodził się od obrońców, nie sięgnął już piłki, która wpadła w rękawice Żerdki. Lechici wyraźnie pogodzeni z losami meczu zdecydowali się na otwartą grę z rywalem. Pod pole karne znowu wędrowali m.in. obrońcy, co znów skończyło się stratą goli. Najpierw w 62 minucie Hilbrycht mając piłkę 20 metrów przed bramką oraz Słoneckiego z Korkusiem przed sobą, decyduje się na solową akcję. Wkręcił w ziemię obu defensorów Lechii, położył na ziemi Skaskiewicza i trafił do pustej już bramki, podwyższając na 5:1 dla swojej drużyny. Rozkład totalny, a kilka minut później już nawet sam strzelec kolejnego gola złapał się za głowę po swoim trafieniu. Caputa będąc około 40 metrów od naszej bramki zdecydował się na dośrodkowanie w kierunku światła bramki. Piłka została kopnięta na tyle mocno, że poleciała dalej i wpadła pod poprzeczkę zdezorientowanego Skaskiewicza. W zespole gospodarzy nastąpiło widoczne rozprężenie po tym wydarzeniu. Biało-zieloni choć nadal przeważali, częściej atakowali, nie byli jednak już tak skupieni, często lądując na pozycjach spalonych i generalnie grając bez większej odpowiedzialności w ofensywie. W 75 minucie doszło do groźnie wyglądającego starcia w powietrzu. Głowami zderzyli się Caputa i Borowy. Obaj padli jak rażeni prądem na boisko i przez chwilę powiało grozą. Pierwszy podniósł się zawodnik Rekordu, natomiast nadal nie wiedzieliśmy co się dzieje z Grześkiem. Grający drugi trener Lechii został zniesiony poza boisko, gdzie przy ławce leżał do końca meczu. Po meczu jednak uzyskaliśmy informację, że uraz dotyczył szczęki, ale z głową jest raczej wszystko w porządku - całe szczęście! Życzymy zdrowia ! Rekord ostatni kwadrans grał zatem w przewadze jednego zawodnika. Prezentował się dość fantazyjnie i efektownie, ale jednak nie efektywnie. Widać było, że miejscowym już starczy i oczekiwali końca meczu. Co można odnotować ? W 90 minucie spotkania oddaliśmy drugi celny (pierwszy z karnego) strzał na bramkę rywali, jego autorem był wprowadzony Lechocki. Ostatecznie Lechici kończą mecz jedną z najwyższych porażek w swojej III-ligowej historii i czeka ich raczej smutny oraz daleki powrót do domu. Teraz czas na przemyślenia i kolejny tydzień pracy. Następna szansa na odbudowanie się i punkty już w najbliższą sobotę, gdy przyjedzie beniaminek z Gać.

0:1 Marcin Buryło

Fot. Karol Michniewicz

LechiaTV
       
LOSOWE ZDJĘCIE
008009
Następny mecz
Tabela
Poz.KlubMeczePkt.
1.Polkowice1743
2.Zagłębie II1738
3.Ślęza Wrocław1734
4.Gwarek1730
5.Pniówek1729
6.Rekord B-B1727
7.Górnik II1725
8.Żmigród1725
9.Zdzieszowice1724
10.Miedź II1723
11.Radzionków1722
12.Stal Brzeg1720
13.Gać1718
14.Kluczbork1717
15.Warta Gorzów1716
16.Głuszyna1714
17.* LECHIA *1711
18.Stilon1711
Poprzedni mecz
III Liga Grupa 3
XVII Kolejka

24.11.2018 - Godz:13:00
URODZINY
Żaden piłkarz nie obchodzi dziś urodzin!
Dolnośląska Liga JS
Poz.KlubMeczePkt.
1.Miedź JS1336
2.Chrobry JS1334
3.Śląsk JS1328
4.Academy JS1323
5.* LECHIA JS *1323
Dolnośląska Liga JM
Poz.KlubMeczePkt.
1.Polkowice JM1432
2.Parasol JM1429
3.Śląsk II JM1428
4.Miedź II JM1424
5.Jawor JM1418
Partnerzy !







III Liga na Facebook