* LECHIA *GaćGłuszynaGórnik IIGwarekKluczborkMiedź IIPniówekPolkowiceRadzionkówRekord B-BStal BrzegStilonŚlęza WrocławWarta GorzówZagłębie IIZdzieszowiceŻmigród
Ostatnie Video!
Zagłębie II - Lechia 4:2





Lechia - Stal 1:2



SEZON 2017/2018

Piast - Lechia 2:1



Jesień w skrócie
04.08 Stal Brzeg (D) 1:2
11.08 Zagłębie II (W) 2:4
18.08 Miedź II (D)
25.08 Gwarek (W)
29.08 Kluczbork (D)
01.09 Stilon (W)
08.09 Górnik II (D)
15.09 Rekord (W)
22.09 F-H Gać (D)
26.09 Jagiellonia [PP]
29.09 Warta Gorzów (W)
06.10 Żmigród (D)
20.10 Głuszyna (W)
27.10 Radzionków (D)
03.11 Polkowice (W)
10.11 Pniówek (D)
17.11 Zdzieszowice (D)
24.11 Ślęza (W)
2:1




Data : 11.11.2017 Godz. 14:00

Sędzia: Robert Kowalczyk Widzowie: 300



Tytułowe słowa jednego z kibiców wychodzących ze stadionu w Tarnowskich Górach jak ulał pasują do dzisiejszego meczu pomiędzy Gwarkiem i Lechią. Niestety, to gospodarze byli skuteczniejsi i zgarnęli pełną pulę. Najpierw trafiając do szatni po stałym fragmencie (który był też pierwszym celnym strzałem na bramkę w ich wykonaniu), a później po zabójczej kontrze. Trójkolorowi pomimo dużej optycznej przewagi w przekroju całego spotkania, nie potrafili wykorzystać stwarzanych przez siebie sytuacji i odpowiedzieli tylko golem Marcina Buryło z rzutu karnego (po faulu na Paszkowskim). Bardzo szkoda tego meczu, bowiem rywale byli dziś całkowicie w zasięgu naszej drużyny, ale w piłce nożnej nie chodzi o wrażenia estetyczne, a o strzelone bramki.

Do sobotniego meczu w dniu Święta Niepodległości oba zespoły podchodziły osłabione brakiem dwóch swoich podstawowych zawodników. W ekipie gospodarzy zabrakło Grzegorza Fonfary, gości - Filipa Barskiego. To ważne postaci obu zespołów, jak się później okazało, bardzo ważne. Od początku spotkania zdecydowanie więcej inicjatywy wykazywali przyjezdni. Często uruchamiany był na skrzydle Szydziak, który znany jest z umiejętności gry jeden na jeden i dziś często ją wykorzystywał. Defensywa Gwarka początkowo spisywała się bez zarzutu, jednak z biegiem minut co raz częstsze ataki Lechitów sprawiały obrońcom Gwarka spore problemy i ci ratowali się szybkimi wybiciami piłki, kierowanymi w aut. Przewaga optyczna Lechii rosła z minuty na minutę, gospodarze mocno zaskoczeni postawą rywala nie mogli sobie poradzić z konstruowaniem akcji. Szybko przejęty środek pola w obliczu absencji doświadczonego Fonfary wydawał się być celem samym w sobie. Swoich szans próbowali Szydziak, Niedojad oraz Domaradzki ze stałych fragmentów. Za każdym razem na posterunku jednak był Wiśniewski. Nie brakowało także strzałów niecelnych. Gospodarze jeżeli już wyprowadzili akcję zaczepną, to kończyła się ona albo stratą, albo bardzo niecelnym strzałem. W pierwszej połowie grała tylko jedna drużyna i była nią Lechia. Bardzo szkoda, że nie udało się choć raz pokonać bramkarza gospodarzy, bowiem okazji ku temu było przynajmniej kilka. Pierwsza część meczu zmierzała już ku końcowi. Mieliśmy doliczony czas gry i zupełnie niegroźny faul w środkowej części boiska. Gospodarze asygnują wszystkich wysokich zawodników w nasze pole karne. Dośrodkowanie jest bardzo dokładne, w kierunku długiego słupka. Niestety zasypia Korkuś, który nie poszedł za "swoim" zawodnikiem i lecąca piłka spada na głowę Mrozka, który z kilku metrów kieruje ją do siatki. Totalna klapa. Pierwsza groźna sytuacja gospodarzy, pierwsze celne uderzenie i od razu gol. Po chwili główny arbiter kończy pierwszą część meczu. Nic, tylko się załamać. Wyraźnie lepsza drużyna nie wykorzystuje swoich szans i na koniec dostaje tzw. "gonga" do szatni ...

Druga połowa rozpoczyna się od błędu Tomaszewskiego w środku pola, kiedy to odpuszcza krycie. Swobodnie mija go rywal i zagrywa piłkę do Pączko,a ten bardzo silnym strzałem zmusza Spaleniaka do bramkarskiej parady. Kolejne minuty wyglądają dość podobnie do tych z pierwszej części gry. Znów do głosu doszła Lechia, która głównie za sprawą co raz swobodniej grającego Domaradzkiego była bliska wyrównania stanu meczu, jednak nadal czujnie w swojej świątyni spisywał się Wiśniewski. Gra toczy się cały czas na połowie gospodarzy. W 57 minucie tracimy piłkę w okolicy szesnastego metra, jeden z rywali ucieka z piłką i mknie w kierunku naszej połowy, w pościg rusza Tomaszewski, chwyta rywala, ale po chwili odpuszcza faul. Jak się okazało była to bardzo zła decyzja. Futbolówka ostatecznie trafia do Pączki, który wbiegł w pole karne i chyba nawet nie uderzał na bramkę, a podawał. Zrobił to w taki sposób, że piłka wtoczyła się do bramki tuż przy krótkim słupku. I zrobiło się 2:0 dla gospodarzy. Ten naprawdę przypadkowy gol BARDZO osłabił morale naszej drużyny, która oddała pole rywalowi. Gwarek przycisnął przez pięć minut, jednak po tym czasie zdecydowanie cofnął się za podwójną gardę i pozwolił grać przeciwnikowi. Lechici znów odzyskali optyczną przewagę, jednak zarówno posiadanie piłki, które jeśli ktoś by zmierzył było dziś zdecydowanie większe, niż rywali, jak i niefrasobliwość w ofensywie były na podobnym poziomie. W tej części meczu zagrażaliśmy jedynie za sprawą Domaradzkiego, ale jego uderzenia lądowały w rękawicach Wiśniewskiego. Dobrą zmianę wykonał w 72 minucie trener Soczewski. Zdjął wspomnianego Domaradzkiego, który dziś naprawdę się napracował. Na boisku pojawił się młody Krupnik, nastąpiła zmiana ustawienia i nasza gra stała się jeszcze bardziej ofensywna. Mariusz zastąpił na środku obrony Pietkiewicza, a ten wrócił na swoją nominalną pozycję w pomocy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Najpierw Piter uderzył minimalnie obok spojenia, a dwie minuty później do akcji ofensywnej podłączył się Patryk Paszkowski, który zwodami wyprowadził w pole trzech rywali i będąc w polu karnym uderzał w kierunku bramki. Jednak uniemożliwił mu to rywal, który kopnął go w piętę. Arbiter, jak w całym dzisiejszym meczu, nie miał wątpliwości. Rzut karny. Do jedenastki podszedł niezawodny ostatnio Buryło i po raz kolejny a'la Robert Lewandowski, pokonał golkipera rywali. Do końca meczu zostawał kwadrans. Kontaktowy gol tchnął w trójkolorowych dodatkową nadzieję. Lechici jeszcze mocniej zaczęli atakować gospodarzy. Do tego stopnia, że ciśnienia nie wytrzymywał już trener Gwarka, który od początku meczu miał mnóstwo obiekcji do pracy sędziów. W 83 minucie dość tego miał też arbiter główny, który przerwał grę i pobiegł wytłumaczyć trenerowi jakie są jego obowiązki w dzisiejszym meczu. W końcówce spotkania pojawił się na boisku Maślej i zaznaczył swoją obecność akcją ofensywną, gdy zagrywał w pole karne do Słoneckiego, który jednak nie opanował futbolówki. Arbiter z Częstochowy doliczył do regulaminowego czasu gry jeszcze 120 sekund, jednakże dobrze zorganizowany w defensywie Gwarek nie dał sobie odebrać trzech punktów. Niewątpliwie, wywalczonych, ale czy jednak zasłużonych, to pozostawiamy do analizy obecnym na dzisiejszym meczu.


Fot. Karol Michniewicz

LechiaTV
       
LOSOWE ZDJĘCIE
Następny mecz
III Liga Grupa 3
III Kolejka

18.08.2018 - Godz:17:00
Tabela
Poprzedni mecz
III Liga Grupa 3
II kolejka

12.08.2018 - Godz:12:00
URODZINY
Żaden piłkarz nie obchodzi dziś urodzin!
Wojewódzka I Liga JS
Poz.KlubMeczePkt.
1.Oława JS00
2.Parasol JS00
3.Wałbrzych JS00
4.Ząbkowice JS00
5.Miedź JS00
Wojewódzka II Liga JM
Poz.KlubMeczePkt.
1.Jawor JM00
2.Miedź II JM00
3.Oława JM00
4.Parasol JM00
5.Polkowice JM00
Partnerzy !







III Liga na Facebook