* LECHIA *FalubazGłubczyceGórnik IIGwarekMiedź IIPniówekPolkowiceRekord B-BSkraStal B-BStal BrzegStilonŚlęza WrocławTurza Śl.Zagłębie IIZdzieszowiceŻmigród
Partnerzy




ddz.png


Ostatnie Video
Lechia - Ruch 1:2



Lechia - Unia 1:0



Lechia - Stal 1:3



FINAŁ PP
Sokół - Lechia 0:4









2:1




Data : 11.11.2017 Godz. 14:00

Sędzia: Robert Kowalczyk Widzowie: 300



Tytułowe słowa jednego z kibiców wychodzących ze stadionu w Tarnowskich Górach jak ulał pasują do dzisiejszego meczu pomiędzy Gwarkiem i Lechią. Niestety, to gospodarze byli skuteczniejsi i zgarnęli pełną pulę. Najpierw trafiając do szatni po stałym fragmencie (który był też pierwszym celnym strzałem na bramkę w ich wykonaniu), a później po zabójczej kontrze. Trójkolorowi pomimo dużej optycznej przewagi w przekroju całego spotkania, nie potrafili wykorzystać stwarzanych przez siebie sytuacji i odpowiedzieli tylko golem Marcina Buryło z rzutu karnego (po faulu na Paszkowskim). Bardzo szkoda tego meczu, bowiem rywale byli dziś całkowicie w zasięgu naszej drużyny, ale w piłce nożnej nie chodzi o wrażenia estetyczne, a o strzelone bramki.

Do sobotniego meczu w dniu Święta Niepodległości oba zespoły podchodziły osłabione brakiem dwóch swoich podstawowych zawodników. W ekipie gospodarzy zabrakło Grzegorza Fonfary, gości - Filipa Barskiego. To ważne postaci obu zespołów, jak się później okazało, bardzo ważne. Od początku spotkania zdecydowanie więcej inicjatywy wykazywali przyjezdni. Często uruchamiany był na skrzydle Szydziak, który znany jest z umiejętności gry jeden na jeden i dziś często ją wykorzystywał. Defensywa Gwarka początkowo spisywała się bez zarzutu, jednak z biegiem minut co raz częstsze ataki Lechitów sprawiały obrońcom Gwarka spore problemy i ci ratowali się szybkimi wybiciami piłki, kierowanymi w aut. Przewaga optyczna Lechii rosła z minuty na minutę, gospodarze mocno zaskoczeni postawą rywala nie mogli sobie poradzić z konstruowaniem akcji. Szybko przejęty środek pola w obliczu absencji doświadczonego Fonfary wydawał się być celem samym w sobie. Swoich szans próbowali Szydziak, Niedojad oraz Domaradzki ze stałych fragmentów. Za każdym razem na posterunku jednak był Wiśniewski. Nie brakowało także strzałów niecelnych. Gospodarze jeżeli już wyprowadzili akcję zaczepną, to kończyła się ona albo stratą, albo bardzo niecelnym strzałem. W pierwszej połowie grała tylko jedna drużyna i była nią Lechia. Bardzo szkoda, że nie udało się choć raz pokonać bramkarza gospodarzy, bowiem okazji ku temu było przynajmniej kilka. Pierwsza część meczu zmierzała już ku końcowi. Mieliśmy doliczony czas gry i zupełnie niegroźny faul w środkowej części boiska. Gospodarze asygnują wszystkich wysokich zawodników w nasze pole karne. Dośrodkowanie jest bardzo dokładne, w kierunku długiego słupka. Niestety zasypia Korkuś, który nie poszedł za "swoim" zawodnikiem i lecąca piłka spada na głowę Mrozka, który z kilku metrów kieruje ją do siatki. Totalna klapa. Pierwsza groźna sytuacja gospodarzy, pierwsze celne uderzenie i od razu gol. Po chwili główny arbiter kończy pierwszą część meczu. Nic, tylko się załamać. Wyraźnie lepsza drużyna nie wykorzystuje swoich szans i na koniec dostaje tzw. "gonga" do szatni ...

Druga połowa rozpoczyna się od błędu Tomaszewskiego w środku pola, kiedy to odpuszcza krycie. Swobodnie mija go rywal i zagrywa piłkę do Pączko,a ten bardzo silnym strzałem zmusza Spaleniaka do bramkarskiej parady. Kolejne minuty wyglądają dość podobnie do tych z pierwszej części gry. Znów do głosu doszła Lechia, która głównie za sprawą co raz swobodniej grającego Domaradzkiego była bliska wyrównania stanu meczu, jednak nadal czujnie w swojej świątyni spisywał się Wiśniewski. Gra toczy się cały czas na połowie gospodarzy. W 57 minucie tracimy piłkę w okolicy szesnastego metra, jeden z rywali ucieka z piłką i mknie w kierunku naszej połowy, w pościg rusza Tomaszewski, chwyta rywala, ale po chwili odpuszcza faul. Jak się okazało była to bardzo zła decyzja. Futbolówka ostatecznie trafia do Pączki, który wbiegł w pole karne i chyba nawet nie uderzał na bramkę, a podawał. Zrobił to w taki sposób, że piłka wtoczyła się do bramki tuż przy krótkim słupku. I zrobiło się 2:0 dla gospodarzy. Ten naprawdę przypadkowy gol BARDZO osłabił morale naszej drużyny, która oddała pole rywalowi. Gwarek przycisnął przez pięć minut, jednak po tym czasie zdecydowanie cofnął się za podwójną gardę i pozwolił grać przeciwnikowi. Lechici znów odzyskali optyczną przewagę, jednak zarówno posiadanie piłki, które jeśli ktoś by zmierzył było dziś zdecydowanie większe, niż rywali, jak i niefrasobliwość w ofensywie były na podobnym poziomie. W tej części meczu zagrażaliśmy jedynie za sprawą Domaradzkiego, ale jego uderzenia lądowały w rękawicach Wiśniewskiego. Dobrą zmianę wykonał w 72 minucie trener Soczewski. Zdjął wspomnianego Domaradzkiego, który dziś naprawdę się napracował. Na boisku pojawił się młody Krupnik, nastąpiła zmiana ustawienia i nasza gra stała się jeszcze bardziej ofensywna. Mariusz zastąpił na środku obrony Pietkiewicza, a ten wrócił na swoją nominalną pozycję w pomocy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Najpierw Piter uderzył minimalnie obok spojenia, a dwie minuty później do akcji ofensywnej podłączył się Patryk Paszkowski, który zwodami wyprowadził w pole trzech rywali i będąc w polu karnym uderzał w kierunku bramki. Jednak uniemożliwił mu to rywal, który kopnął go w piętę. Arbiter, jak w całym dzisiejszym meczu, nie miał wątpliwości. Rzut karny. Do jedenastki podszedł niezawodny ostatnio Buryło i po raz kolejny a'la Robert Lewandowski, pokonał golkipera rywali. Do końca meczu zostawał kwadrans. Kontaktowy gol tchnął w trójkolorowych dodatkową nadzieję. Lechici jeszcze mocniej zaczęli atakować gospodarzy. Do tego stopnia, że ciśnienia nie wytrzymywał już trener Gwarka, który od początku meczu miał mnóstwo obiekcji do pracy sędziów. W 83 minucie dość tego miał też arbiter główny, który przerwał grę i pobiegł wytłumaczyć trenerowi jakie są jego obowiązki w dzisiejszym meczu. W końcówce spotkania pojawił się na boisku Maślej i zaznaczył swoją obecność akcją ofensywną, gdy zagrywał w pole karne do Słoneckiego, który jednak nie opanował futbolówki. Arbiter z Częstochowy doliczył do regulaminowego czasu gry jeszcze 120 sekund, jednakże dobrze zorganizowany w defensywie Gwarek nie dał sobie odebrać trzech punktów. Niewątpliwie, wywalczonych, ale czy jednak zasłużonych, to pozostawiamy do analizy obecnym na dzisiejszym meczu.


Fot. Karol Michniewicz

LechiaTV
       
LOSOWE ZDJĘCIE
25
Następny mecz
III Liga Grupa 3
XXX Kolejka

26.05.2018 - Godz:17:00
Tabela
Poz.KlubMeczePkt.
1.Polkowice2955
2.Skra2955
3.Stal Brzeg2953
4.Gwarek2952
5.Ślęza Wrocław2951
6.Żmigród2946
7.Rekord B-B2943
8.Zdzieszowice2943
9.Stal B-B2942
10.Stilon2940
11.* LECHIA *2939
12.Górnik II2938
13.Miedź II2937
14.Zagłębie II2936
15.Pniówek2935
16.Turza Śl.2929
17.Falubaz2927
18.Głubczyce2916
Poprzedni mecz
III Liga Grupa 3
XXIX Kolejka

19.05.2018 - Godz:17:00
URODZINY
Dolnośląska Liga JS
Poz.KlubMeczePkt.
1.Chrobry II JS2663
2.WKS Śląsk JS2560
3.Miedź II JS2657
4.Polkowice JS2556
5.Academy JS2650
Wojewódzka II Liga JM
Poz.KlubMeczePkt.
1.JeleniaGóra JM1024
2.Świdnica JM1017
3.Bieniowice JM1016
4.Jawor JM1014
5.Oława JM1013
UKS w Internecie


    
    
    
    

Zapisz Dziecko !