* LECHIA *GaćGłuszynaGórnik IIGwarekKluczborkMiedź IIPniówekPolkowiceRadzionkówRekord B-BStal BrzegStilonŚlęza WrocławWarta GorzówZagłębie IIZdzieszowiceŻmigród
Główny Partner

Ostatnie Video!

[PP] Roztoka - Lechia 0:5


Lechia - Piast 1:2


[PP] Świd. Jun. - Lechia 2:7


Lechia - Gać 3:1






0:3




Data : 26.05.2018 Godz. 17:00

Sędzia: Bartosz Owsiany Widzowie: 100



Do pojedynku z rezerwami zabrzańskiego Górnika podchodziliśmy z dużą niepewnością. Absencje kartkowe, do których doszedł uraz kostki Ernesta Terpiłowskiego spowodował, że trener Soczewski dysponował na wyjeździe zaledwie trzynastoma zawodnikami zdolnymi do gry. Po przeciwnej stronie był klub, który w tym sezonie wpuścił na trzecioligowe boiska ponad trzy razy więcej zawodników. Przepaść. Jednak jak się okazało, liczy się jakość, a nie ilość, o czym dobitnie przekonaliśmy się szczególnie w pierwszej połowie dzisiejszego pojedynku.

Zaczęliśmy z dużym spokojem i przyczajeni na własnej połowie, obie drużyny w początkowej fazie meczu wyraźnie się badały, a trójkolorowi nastawieni byli na kontry. Więcej z gry mieli miejscowi, ale to dzierżoniowianie jako pierwsi wykonali bramkową akcję, którą na gola mógł zamienić Niedojad, ale jego strzał po ziemi złapał młody Szymon Buszka. Później działo się jednak wiele niedobrego w naszej grze, szczególnie defensywnej. Najpierw kolosany błąd popełnił Korkuś, który chcąc zagrać do Spaleniaka, podał do pozostającego w przodzie rywala. Ten przejął piłkę i znalazł się sam na sam z Dominikiem. Zawodnik gospodarzy jednak mocno przekombinował i zamiast minąć golkipera Lechii, zdecydował się na techniczne uderzenie zmierzające w okienko. Przestrzelił. Była to wymarzona okazja na otwarcie meczu w jego początkowej fazie. Górnicy zwietrzyli swoją szansę, uaktywnił się Wojciech Hajda, przez którego przechodziło większość akcji miejscowych, a który także był najczęściej faulowanym zawodnikiem. Do tego stopnia, że główny arbiter już za sam bliski kontakt z tym piłkarzem gwizdał przewinienia, powodując ataki złości zawodników Lechii oraz sztabu szkoleniowego, które w pewnym momencie eskalowały do tego stopnia, iż opolski rozjemca oraz jego asystent musieli interweniować w strefie technicznej. Wracając jednak do meczu. Zabrzanie osiągnęli sporą przewagę optyczną i bramka dla nich wisiała w powietrzu. Stworzyli sobie kilka bardzo dogodnych sytuacji strzeleckich, najpierw piłka po strzale głową wylądowała na poprzecze, następnie po zagraniu z prawej strony z kilku metrów przestrzelił Kubica. Kilka minut później Spaleniak jedynie odprowadził wzrokiem strzał Przybylskiego zmierzający w okienko, który był minimalnie niecelny. Dzierżoniowianie nieco oszołomieni takim obrotem sprawy dość długo nie mogli znaleźć własnego rytmu. Spore tempo gospodarzy przy wysokiej temperaturze i ostrym słońcu musiało w końcu opaść. I tak też się stało. W końcówce pierwszej połowy doskonale w środku powalczył o piłkę Pietkiewicz, który wyłuskał ją rywalom, zgrał do Niedojada, który z kolei uruchomił na skrzydle Buryłę. Rozegraliśmy swoją firmową akcję, którą sfinalizował płaskim strzałem Damian. Futbolówka po rękawicach golkipera wpadła do siatki. Sprawdziło się stare piłkarskie porzekadło, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Gospodarze powinni bowiem prowadzić minimum jednym golem, tak się jednak nie stało i pierwszą część meczu to trójkolorowi kończyli z uśmiechami na twarzy.

W drugiej połowie czekały nas zatem spore emocje. Sportowa złość Górnika powinna była zmusić gospodarzy do jeszcze aktywniejszej gry z przodu, co mogło rodzić szanse na to, że dość dobrze nie będą zabezpieczone tyły. Tak też się działo. Niestety w negatywnej roli nadal występował Bartosz Owsiany, który nie radził sobie z boiskowymi wydarzeniami, nadal dawał się nabierać na upadki rywali, gwiżdżąc sporo fauli. Z resztą w późniejszej fazie meczu mylił się również na niekorzyść Górnika, co również wzbudzało frustrację. Z resztą dość symbolicznie w pewnym momencie spotkania dwóch zawodników przeciwnych drużyn z uśmiechami machnęło po prostu ręką oceniając postawę arbitra. Gospodarze choć nie grali super spotkania, to jednak starali się odrobić straty. Dwukrotnie piłka po ich strzałach znalazł się w siatce Spaleniaka, ale w obu sytuacjach były to pozycje spalone. Dzierżoniowianie grali uważnie, bardzo ważnym było, aby nie popełnić żadnego błędu w defensywie, co dziś się udawało. Zawodnicy pomagali sobie i grali blisko siebie, nie pozwalając na wiele rywalom. Kluczem jednak okazało się wyłączenie z gry, a w zasadzie mówiąc wprost, obrzydzenie jej najbardziej aktywnemu Hajdzie. To się nam dziś udało. Drugi gol dla naszego zespołu padł po bardzo ładnej akcji zespołowej, do ofensu podłączył się boczny obrońca Patryk Paszkowski, który w pełnym biegu dorzucił lewą nogą dokładnie na szósty metr, gdzie nabiegał Szymek Brzezicki, zupełnie niepilnowany pomocnik Lechii wyskoczył w górę i strzelił swoją pierwszą bramkę w historii seniorskich występów. Radość była ogromna, zarówno z powodu trafienia, ale także symboliczna, pamiętamy bowiem, że jeszcze niedawno trener Soczewski w meczu ligowym zaserwował temu zawodnikowi tzw. "wędkę", wpuszczając na zmianę i po kilkunastu minutach zdejmując go z boiska. Natomiast gdy nie minęły dwie minuty i Brzezicki ponownie pokonał golkipera gości ładnym plasowanym strzałem pokazał trenerowi wyraźnie, że powinien na niego stawiać. Sama akcja była typową kontrą, z którą wyszliśmy po mistrzowsku. Niedojad tym razem w roli asystenta idealnie obsłużył Brzezickiego, a ten mając naprzeciwko siebie tylko bramkarza, uderzył mocno po ziemi i długim rogu. Trzeci gol wyraźnie załamał gospodarzy, którzy stanęli już kompletnie. Nie wykazywali nawet chęci odrabiania strat, myśląc już jedynie o końcowym gwizdku. W 81 minucie fatalny "wielbłąd" popełnił asystent głównego arbitra, który flagował pozycję spaloną, kiedy to Lechocki wybiegał zza pleców rywala i mógł pomknąć na sytuację sam na sam. Generalnie to była kwintesencja postawy arbitrów w dzisiejszym meczu, który moim zdaniem kompletnie im nie wyszedł. Na całe szczęście, rozjemcy nie mieli jednak wpływu na losy spotkania, ale byli dziś najsłabszymi aktorami widowiska. Ostatecznie wygrywamy pewnie w Zabrzu 3:0 i w zasadzie na cztery kolejki przed końcem, pieczętujemy utrzymanie w III lidze. Brawa za postawę dla zespołu i przede wszystkim dla Szymka Brzezickiego za debiutanckie trafienia w pierwszym zespole !

Fot. Karol Michniewicz



LechiaTV
       
LOSOWE ZDJĘCIE
17 a
Następny mecz
III Liga Grupa 3
XII Kolejka

20.10.2018 - Godz:14:00
Tabela
Poz.KlubMeczePkt.
1.Polkowice1127
2.Zagłębie II1123
3.Ślęza Wrocław1121
4.Gwarek1120
5.Żmigród1119
6.Zdzieszowice1118
7.Pniówek1118
8.Miedź II1118
9.Rekord B-B1116
10.Górnik II1114
11.Radzionków1114
12.Głuszyna1112
13.Kluczbork1212
14.Gać1111
15.Stilon1110
16.Warta Gorzów1210
17.* LECHIA *118
18.Stal Brzeg117
Poprzedni mecz
III Liga Grupa 3
XI Kolejka

06.10.2018 - Godz:16:00
URODZINY
Żaden piłkarz nie obchodzi dziś urodzin!
Dolnośląska Liga JS
Poz.KlubMeczePkt.
1.Miedź JS821
2.Chrobry JS819
3.* LECHIA JS *817
4.Academy JS816
5.Śląsk JS816
Dolnośląska Liga JM
Poz.KlubMeczePkt.
1.Polkowice JM923
2.Miedź II JM919
3.Parasol JM917
4.Jawor JM914
5.Śląsk II JM913
Partnerzy !







III Liga na Facebook